Do dramatycznych wydarzeń doszło na ul. Powstańców Śląskich we Wrocławiu. Kobieta szła chodnikiem, nie zdając sobie sprawy, że od ul. Gwiaździstej podąża za nią 37-letni Tomasz K. Nie znali się. Mężczyzna ruszył za przypadkową ofiarą, a w pewnym momencie zbliżył się do niej i brutalnie zaatakował!
Napastnik chwycił ją obiema rękami za szyję. Zaczął dusić, ściskając krtań, a następnie siłą ciągnął w kierunku pobliskich zarośli. Chciał ją zgwałcić. Kobieta znalazła się w dramatycznej sytuacji. Musiała walczyć z mężczyzną, który próbował siłą zaciągnąć ją w ustronne miejsce.
Dramatyczna walka z gwałcicielem. Uratowały ją książka i gaz
Napadnięta nie zamierzała się poddać! Desperacko próbowała wyrwać się z rąk oprawcy. W pewnej chwili uderzyła go książką, którą trzymała w ręce. Podczas szarpaniny upadła na chodnik. Napastnik wciąż jednak był tuż obok. I wtedy wydarzyło się coś, co dało kobiecie szansę na ratunek.
— Uwagę mężczyzny odwróciła leżąca na ziemi torebka pokrzywdzonej, którą podniósł i zaczął przeszukiwać — czytamy w komunikacie prok. Jakuba Dłubacza, rzecznika Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu.
To był moment, który prawdopodobnie uratował kobietę przed najgorszym. Napastnik, zajęty przeszukiwaniem torebki, stracił ją na chwilę z oczu. Pokrzywdzona nie zmarnowała tej szansy! Sięgnęła po gaz obronny i użyła go przeciwko 37-latkowi. To poskutkowało! Mężczyzna przerwał atak i uciekł.
Kobieta zdołała się obronić, ale nie wyszła z napaści bez obrażeń. Na jej twarzy, w okolicy lewego oka, pozostał siniak. Trudno przewidzieć, jak skończyłaby się ta napaść, gdyby nie jej odwaga i chwila nieuwagi agresora.
Kilkanaście lat za gwałty. Wyszedł z więzienia i znów zaatakował!
Po brutalnej napaści rozpoczęły się poszukiwania sprawcy. Policjanci szybko ustalili jego tożsamość. 37-letni Tomasz K. został zatrzymany, a śledczy przeszukali jego mieszkanie. Kiedy wyszło na jaw, z kim mają do czynienia, sprawa nabrała jeszcze bardziej przerażającego wymiaru.
— To przestępca seksualny — powiedział nam prokurator, z którym rozmawialiśmy o tej sprawie.
Jak ustalił „Super Express”, Tomasz K. spędził wcześniej kilkanaście lat w więzieniu za gwałty i próby gwałtów. Był wielokrotnie skazywany, ale nawet tak długi pobyt za kratkami nie powstrzymał go przed kolejnym atakiem.
37-latek odzyskał wolność wiosną 2026 roku. Za murami więzienia spędził wiele lat, a zaledwie około pół roku po jego opuszczeniu znów miał rzucić się na przypadkową kobietę! Tym razem nie zdołał jej zgwałcić. Pokrzywdzona stawiła mu zaciekły opór i zdołała się uratować.
Teraz Tomasz K. ponownie znalazł się za kratkami. Prokuratura Rejonowa dla Wrocławia Krzyki-Zachód przedstawiła mu zarzuty usiłowania zgwałcenia i rozboju oraz spowodowania obrażeń ciała. Co szczególnie istotne, mężczyzna odpowiada w warunkach tzw. multirecydywy, czyli wielokrotnego powrotu do przestępstwa. W jego przypadku poprzednie wyroki i lata spędzone w więzieniu nie wystarczyły, by powstrzymać go przed kolejną napaścią.
5 listopada sąd zdecydował o tymczasowym aresztowaniu 37-latka. Mężczyźnie grozi teraz nawet 22 lata i 6 miesięcy więzienia!
Ofiar może być więcej! Policja szuka kolejnych pokrzywdzonych
Na tym jednak sprawa się nie kończy. Śledczy mają poważne podejrzenia, że kobieta zaatakowana 25 października wcale nie była jedyną, która znalazła się na celowniku Tomasza K. Niewykluczone, że po opuszczeniu więzienia 37-latek dopuścił się kolejnych podobnych napaści!
Wrocławscy policjanci wystosowali pilny apel do kobiet, które w 2026 roku mogły paść jego ofiarą, ale dotychczas nie zgłosiły się na policję. Funkcjonariusze zebrali już informacje wskazujące na duże prawdopodobieństwo, że mężczyzna mógł dopuścić się także innych przestępstw o podobnym charakterze.
Ile kobiet mogło zostać przez niego skrzywdzonych? Na razie nie wiadomo. Śledczy chcą ustalić, czy brutalna napaść na ul. Powstańców Śląskich była odosobnionym zdarzeniem, czy też 37-latek ma na sumieniu kolejne przestępstwa.
Kobiety, które mogły paść jego ofiarą, proszone są o kontakt z policjantami pod numerami telefonów 601 701 488 lub 537 867 306. Informacje można też przesyłać na adres: [email protected].
Każde zgłoszenie zostanie sprawdzone. Niewykluczone, że pomoże ujawnić kolejne przestępstwa, których mógł dopuścić się 37-letni recydywista.