
Stronie Śląskie. Odbudowana zapora budzi kontrowersje
Tama w Stroniu Śląskim na rzece Morawce, jednej z odnóg Białej Lądeckiej, która została przerwana podczas powodzi we wrześniu 2024 roku. Przez napór wody doszło do wielkiej katastrofy, z której skutkami mieszkańcy Dolnego Śląska będą musieli mierzyć się jeszcze przez lata.
Naprawa tama ruszyła dopiero w połowie marca ze względu na działania Prokuratury Okręgowej w Świdnicy wyjaśniające przyczynę katastrofy. Wody Polskie przygotowały plan działań, a na obiekt weszli inżynierowie i eksperci. Roboty budowlane polegały na ukształtowaniu grodzy kamienno-betonowej w formie narzutu kamiennego z przelaniem betonu. 31 marca spółka poinformowała o odbudowaniu tamy.
- Prace zabezpieczające suchy zbiornik przeciwpowodziowy w Stroniu Śląskim zakończyliśmy zgodnie z harmonogramem. Zapewnienie bezpieczeństwa mieszkańcom Stronia Śląskiego, Lądka-Zdroju, Radochowa czy Ołdrzychowic Kłodzkich było priorytetem naszych działań. Infrastruktura jest przygotowana na potencjalne ekstremalne zjawiska pogodowe – powiedział Mateusz Balcerowicz, Wiceprezes Wód Polskich.
Wydaje się jednak, że nie wszyscy myślą podobnie. Wielu mieszkańców, którzy poszli sprawdzić, jak wygląda zapora po remoncie, przecierało oczy ze zdumienia. - Panie, jak to ma wytrzymać taką falę, jak we wrześniu, to ja się pukam w czoło - powiedziała portalowi twojapogoda.pl, kobieta, która z mężem przyjechała z sąsiedniego Lądka-Zdroju.
Mieszkaniec niedalekich zabudowań również miał poważne zastrzeżenia. - Ja rozumiem, że odbudowa może potrwać, ale wysypanie jakiegoś żwiru i rozsypanie kamieni nic tu nie pomoże. Chyba nie widzieli jaka woda szła, wszystko porywała – powiedział Twojej Pogodzie.
Większość mieszkańców spodziewało się, że tama zostanie obudowana. - Wystarczy duża ulewa i jak woda zejdzie z gór, to znowu popłyniemy. Nawet nie trzeba większej wody jak wtedy, starczy mniejsza ilość i mamy powtórkę z rozrywki. Strach, po prostu strach - dodała kobieta zapytana przez reportera twojapogoda.pl.
Wody Polskie zapewniają, że to nie koniec prac przy tamie, ale w pierwszym etapie modernizacja była konieczna w takim zakresie, by zapewnić bezpieczeństwo okolicznym mieszkańcom. Niestety, zbiornik najpewniej nie odzyska maksymalnej przepustowości i objętości na przyjęcie wody.
Docelowo ma powstać system zabezpieczeń przed powodziami dla całej zlewni Nysy Kłodzkiej, które mają tworzyć integralną całość.