30 lat więzienia za śmierć małego Piotrusia z Przemkowa. Ojciec usłyszał wyrok

2026-03-03 12:51

Przed sądem w Legnicy zapadł wyrok w sprawie dramatu rodzeństwa z Przemkowa. Za znęcanie się nad synami i doprowadzenie do śmierci 3-miesięcznego Piotrusia, Marcin G. spędzi w więzieniu 30 lat. Choć matka dziecka również usłyszała wyrok, wciąż przekonuje o swojej niewinności.

30 lat więzienia za śmierć małego Piotrusia. Matka: „Jestem niewinna”

i

Autor: /pixabay.com/ Pexels.com

Sąd Okręgowy w Legnicy ogłosił decyzję w sprawie, która wstrząsnęła opinią publiczną w 2024 roku. Chodzi o dramat rodziny z Przemkowa, gdzie rodzice znęcali się nad dwójką swoich małych dzieci. W wyniku brutalnego pobicia zmarł 3-miesięczny Piotruś.

30 lat więzienia dla ojca

41-letni Marcin G., ojciec dzieci, usłyszał najcięższe zarzuty, w tym zabójstwa popełnionego w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Mężczyźnie groziło nawet dożywocie. Ostatecznie sąd skazał go na karę 30 lat pozbawienia wolności za zabójstwo syna i znęcanie się nad dziećmi. Marcin G. nie przyznał się do winy.

Kontrowersyjna kara dla matki. "Jestem niewinna"

Znacznie łagodniejszy wyrok usłyszała matka, Monika M. Sąd skazał ją na rok i sześć miesięcy więzienia. Kobieta podczas procesu utrzymywała, że to nie ona skrzywdziła dziecko:

- On go uderzył, nie ja. Ja jestem niewinna, a muszę iść do więzienia, na rok i 6 miesięcy - mówiła kobieta. 

Sędzia, uzasadniając niższy wymiar kary, wskazał na poważne deficyty intelektualne kobiety. Z taką oceną nie zgadza się prokurator, który zapowiada apelację.

Szokujące szczegóły 

Sędzia Bartłomiej Treter w uzasadnieniu wyroku podkreślał brutalność czynów, jakich dopuszczali się rodzice wobec bezbronnych dzieci. Obrażenia były tak poważne, że doprowadziły do tragedii.

- Dochodziło do takich uszkodzeń ciała, które prowadziły do ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, ale też do takiego uszkodzenia ciała, które (...) w efekcie zakończyło się śmiercią pokrzywdzonego w dniu 22 maja 2024 roku - mówił sędzia Bartłomiej Treter cytowany przez Radio Eska.

To nie koniec sprawy. Będą apelacje

Ogłoszony wyrok nie jest prawomocny, co oznacza, że sprawa będzie miała swój dalszy ciąg. Apelację zapowiedział zarówno prokurator, który domaga się surowszej kary dla Moniki M., jak i obrońca Marcina G. Adwokat nie zgadza się z opinią biegłych, którzy uznali jego klienta za osobę w pełni poczytalną.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki