Furia w pociągu do Wrocławia
Spokojna podróż pociągiem relacji Lublin Główny - Wrocław Główny została przerwana przez jednego z pasażerów. 43-letni mieszkaniec Wrocławia zaczął zachowywać się w sposób, który stwarzał realne zagrożenie dla innych. O szczegółach zdarzenia poinformował st. insp. Piotr Żłobicki ze Straży Ochrony Kolei.
- Radomscy funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei interweniowali wobec agresywnego pasażera w jednym z pociągów pośpiesznych PKP Intercity. 43-letni mieszkaniec Wrocławia zakłócał porządek publiczny, stwarzając zagrożenie dla innych podróżnych oraz drużyny konduktorskiej
- przekazuje przedstawiciel SOK.
Jak wynika z relacji kierownika pociągu, mężczyzna był wyjątkowo głośny, używał wulgaryzmów i zachowywał się agresywnie wobec współpasażerów i załogi. Gdy pociąg dotarł na stację Radom Główny, na awanturnika czekali już funkcjonariusze SOK. Mężczyzna nie miał jednak zamiaru się uspokoić i nie reagował na wydawane mu polecenia.
- Po przybyciu pociągu do stacji Radom Główny funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei ujęli awanturującego się podróżnego. Agresywny mężczyzna nie chciał podporządkować się ich poleceniom. Mundurowi zmuszeni byli użyć środków przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej oraz kajdanek
- dodaje st. insp. Piotr Żłobicki.
Obezwładniony 43-latek został przekazany w ręce policjantów z Komendy Miejskiej Policji w Radomiu. Dzięki szybkiej interwencji sokistów podróż mogła być kontynuowana w bezpiecznych warunkach.
Plaga agresji w pociągach? To nie pierwszy taki przypadek
Niestety, to nie odosobniony incydent na polskich torach. W ostatnich tygodniach funkcjonariusze SOK wielokrotnie musieli interweniować w podobnych sprawach. Pod koniec kwietnia w Rzeszowie zatrzymano agresora, który nie tylko zakłócał porządek, ale okazał się osobą poszukiwaną do odbycia kary więzienia.
- Awanturnikiem okazał się 36‑letni mieszkaniec Tarnowa. Po sprawdzeniu jego danych w policyjnych systemach ustalono, że jest poszukiwany do odbycia kary 1 roku i 6 miesięcy pozbawienia wolności
- informował SOK.
Kilka dni wcześniej w Poznaniu nerwową atmosferę wprowadził 23-latek, który sugerował, że ma przy sobie nóż i pistolet.
- Mężczyzna odmówił okazania dokumentu tożsamości, a w trakcie czynności oświadczył, że ma przy sobie nóż oraz pistolet. Jego zachowanie zostało odebrane jako próba zastraszenia funkcjonariuszy
- przekazywała SOK.
Z kolei w pociągu do Zakopanego interweniowano wobec pijanej pary, która awanturowała się i nie reagowała na polecenia.
- (18.04.2026 r.) (...) 51-letni mężczyzna pochodzący z województwa łódzkiego miał w organizmie blisko 2 promile alkoholu natomiast 49-letnia kobieta obywatelka Ukrainy 1 promil alkoholu. Oboje pomimo wezwań do zachowania zgodnego z prawem nadal się awanturowali i używali wulgarnych słów
- informowała Służba Ochrony Kolei.