To był dramatyczny wieczór dla mieszkańców i służb ratunkowych w Oleśnicy. W niedzielę, w krótkich odstępach czasu, strażacy zostali wezwani do trzech różnych pożarów. Niestety, jedno ze zdarzeń zakończyło się tragedią. W płomieniach zginął starszy mężczyzna.
Tragedia przy hostelu. Mężczyzna zginął w przyczepie
Do najpoważniejszego zdarzenia doszło przy ulicy Dobroszyckiej. Ogień objął przyczepę kempingową, która stała w bezpośrednim sąsiedztwie budynku pełniącego funkcję hostelu. Płomienie szybko zaczęły zagrażać budynkowi. Zanim na miejsce dotarła straż pożarna, akcję ratunkową przeprowadzili policjanci. O szczegółach opowiedziała oficer prasowa Komendy Powiatowej Policji w Oleśnicy, mł.asp. Karolina Walczak.
- Kłęby dymu stawały się coraz gęstsze, ograniczając widoczność i utrudniając poruszanie się funkcjonariuszy. Płonąca elewacja oraz znajdujące się nad przyczepą okno dodatkowo utrudniały prowadzenie działań ewakuacyjnych. Pomimo braku specjalistycznego zabezpieczenia policjanci robili wszystko by ratować życie mieszkańców. Weszli do jego wnętrza i wyprowadzali osoby tam się znajdujące
- relacjonuje policjantka.
Dzięki szybkiej interwencji funkcjonariuszy udało się ewakuować 13 osób. Niestety, dla jednej osoby było już za późno.
- Choć sytuację udało się opanować, w spalonej przyczepie ujawniono zwęglone zwłoki jednej osoby. Prokurator nadzorujący czynności zabezpieczył ciało oraz wszelkie ślady pozostawione na miejscu, aby ustalić w jaki sposób mogło dojść do tej tragedii
- dodała mł.asp. Karolina Walczak.
Wiadomo, że ofiarą jest prawdopodobnie 69-letni mężczyzna. Jak informuje Prokurator Rejonowa w Oleśnicy, Beata Ciesielska, stan ciała wymaga dalszych badań.
- Wstępnie ustalono tożsamość mężczyzny, ale stan zwłok nie pozwalał na jego stuprocentową identyfikację. Potrzebne będzie przeprowadzenie badań DNA - wyjaśniła prokurator w rozmowie z portalem MojaOlesnica.pl. Śledczy badają również przyczyny pojawienia się ognia. - Ustalono, że źródło pożaru znajdowało się w środku przyczepy, albo na zewnątrz. Ekspertyzę w tej sprawie wystawi biegły - dodała.
Ogień w cerkwi i płonące garaże
Gdy służby pracowały jeszcze na ul. Dobroszyckiej, przed godziną 22:00 przyszło kolejne wezwanie. Tym razem ogień pojawił się w Cerkwi Zaśnięcia Najświętszej Maryi Panny. Na miejsce skierowano liczne zastępy straży, w tym OSP z okolicznych miejscowości.
- Spaleniu uległa część ołtarza oraz pomieszczenie przy ołtarzu. W pożarze nikt nie został poszkodowany
- przekazał kpt. Marcin Purzyński z Komendy Powiatowej Państwowej Straży Pożarnej w Oleśnicy.
To jednak nie był koniec. Przed 23:00 strażacy musieli interweniować po raz trzeci – tym razem na ul. Rzemieślniczej, gdzie w ogniu stanęły "blaszaki".
- Zapaliły się 2 blaszane garaże. Spaleniu uległy nagromadzone rzeczy w garażach oraz garaże. W pożarze nikt nie został poszkodowany
-dodał strażak.
Czy pożary są ze sobą powiązane?
Trzy pożary w tak krótkim czasie naturalnie zrodziły pytanie, czy nie były one efektem celowego działania. Mieszkańcy zaczęli obawiać się, że w mieście może grasować podpalacz. Policja na obecnym etapie studzi jednak emocje i podkreśla, że każde ze zdarzeń jest analizowane osobno.
- Policjanci będący na miejscu zabezpieczyli wszelkiego rodzaju materiały dowodowe, po to by móc ocenić, czy jest jakikolwiek związek z tymi zdarzeniami. Jednak każde zdarzenie miało inny charakter i w chwili obecnej mówimy tu o wybuchu pożaru, a podpaleniu. Nie mamy dowodów świadczących o tym, że doszło do świadomego podpalenia. Każda sytuacja była inna i wiązała się z innym zagrożeniem. Gromadzimy materiały dowodowe aby móc stwierdzić w jaki sposób doszło do tych zdarzeń
- wyjaśnia mł.asp. Karolina Walczak.
Jak dodaje policjantka, w przypadku pożaru w świątyni najbardziej prawdopodobna jest inna przyczyna niż podpalenie.
- Wszystko wskazuje, że najprawdopodobniej doszło do spięcia instalacji elektrycznej, ale to i tak będą sprawdzali śledczy w dalszej części postępowania
- podsumowała rzeczniczka policji w rozmowie z nami.