Spis treści
Niemcy jadą do Zgorzelca po tanie paliwo
Zgorzelec przeżywa prawdziwe oblężenie. Jak donoszą lokalne media, kolejki na stacjach paliw stały się codziennością. Niemieccy kierowcy przyjeżdżają masowo, często z kilkoma kanistrami w bagażniku, by zatankować do pełna i zaoszczędzić nawet kilkadziesiąt euro na jednym baku.
InfoZgorzelec potwierdza, że kolejki utrzymują się od miesięcy, a ruch wzrósł jeszcze bardziej po skoku cen paliw w Niemczech. Średnia oszczędność? Około 1 zł na litrze, co przy 50 litrach daje nawet 50 zł różnicy.
– Przyjeżdżamy, bo u nas ceny zwariowały – mówią cytowani przez niemieckie media kierowcy z Görlitz.
Granica zakorkowana. Kolejki jak za dawnych czasów
Według relacji mieszkańców i lokalnych portali, kierowcy zza Odry przekraczają granicę praktycznie bez przerwy – od rana do późnego wieczora. W godzinach szczytu tworzą się nawet kilkusetmetrowe korki prowadzące do największych stacji paliw w mieście.
Najbardziej oblegane są stacje przy ulicach:
- Armii Krajowej
- Słowiańskiej
- Łużyckiej
- Daszyńskiego
To właśnie tam kierowcy ustawiają się w długich sznurach, często czekając kilkanaście minut na wolny dystrybutor.
Ceny paliw: Polska wciąż tańsza
Choć paliwo w Polsce również podrożało, różnica względem Niemiec nadal jest ogromna. Na stacjach w Zgorzelcu kierowcy płacą obecnie około:
- Pb95: 6,39 zł/l,
- Diesel: 7,19 zł/l.
Po drugiej stronie Nysy ceny są jednak znacznie wyższe — benzyna przekroczyła już 2 euro za litr, czyli ponad 8,60 zł. Dla niemieckich kierowców oznacza to oszczędność nawet kilkudziesięciu euro na jednym tankowaniu, co tłumaczy niekończące się kolejki na polskich stacjach.
Kanistry, limity i kontrole celne
Niemiecka służba celna prowadzi wzmożone kontrole kierowców wracających z Polski. Szczególnie sprawdzane są auta z kanistrami. Przepisy pozwalają na wwóz maksymalnie 20 litrów paliwa – każda większa ilość musi zostać oclona.
Celników jednak nie odstrasza rosnący ruch. Jak podkreślają niemieckie media, kontrole mają charakter ogólnokrajowy i potrwają tak długo, jak utrzyma się „tanktourismus”.
Czy Zgorzelec wytrzyma ten napływ?
Lokalne portale ostrzegają, że jeśli ruch będzie dalej rosnąć, mogą pojawić się problemy z dostępnością paliwa – podobnie jak po czeskiej stronie granicy. Na razie jednak stacje w Zgorzelcu zapewniają, że dostawy są stabilne.
Mieszkańcy narzekają jednak na korki, hałas i trudności z codziennym tankowaniem.
– Chcę tylko zatankować do pracy, a stoję w kolejce jak na autostradzie w wakacje – mówi jeden z mieszkańców cytowany przez lokalne media.
Co dalej z cenami paliw?
Eksperci przewidują, że jeśli konflikt na Bliskim Wschodzie będzie się przedłużał, ceny paliw, zarówno w Polsce jak i w Niemczech mogą rosnąć jeszcze szybciej, jednak w Polsce wciąż będzie taniej. Wtedy „tanktourismus” może stać się zjawiskiem masowym na długie miesiące.
A Zgorzelec? Wygląda na to, że musi przygotować się na rekordowy ruch – i to nie tylko w wakacje.