Nowe przepisy, które mają na celu eliminację niebezpiecznych zachowań na drogach, ledwo weszły w życie, a już mamy pierwszą ukaraną osobę. Wszystko działo się w Legnicy, gdzie operator monitoringu miejskiego zauważył mercedesa, którego kierowca urządził sobie tor do driftu na publicznych skrzyżowaniach. O całej sytuacji poinformowano policję.
Nowe przepisy i pierwsza interwencja
Funkcjonariusze nie musieli długo szukać amatora mocnych wrażeń. Pojazd został zatrzymany do kontroli na ulicy Iwaszkiewicza. Za kierownicą siedziała 19-letnia kobieta. Kobieta nie miała pojęcia, że każdy jej uślizg na skrzyżowaniu jest rejestrowany. Jej nocne popisy, które stwarzały realne zagrożenie dla innych, zakończyły się bardzo surowymi konsekwencjami. Młoda kierująca na własnej skórze przekonała się, że z nowymi regulacjami nie ma żartów. Dla niej przygoda z driftem skończyła się fatalnie, bo najbliższe trzy miesiące spędzi jako pasażerka lub korzystając z komunikacji miejskiej.
- W związku z popełnionym wykroczeniem policjanci zatrzymali jej prawo jazdy na 3 miesiące oraz nałożyli mandat karny
- przekazuje kom. Jagoda Ekiert z Komendy Miejskiej Policji w Legnicy.
Policja ostrzega. To zagrożenie
Policjanci podkreślają, że taryfy ulgowej nie będzie, a nowe regulacje mają realnie wpłynąć na bezpieczeństwo wszystkich uczestników ruchu. Umyślne wprowadzanie auta w poślizg na drogach publicznych jest teraz surowo karane.
- Przypominamy, że nowe przepisy jasno wskazują na zakaz celowej utraty przyczepności pojazdu na drogach publicznych. Tego typu zachowania nie tylko naruszają obowiązujące prawo, ale przede wszystkim stanowią poważne zagrożenie dla życia i zdrowia kierującego jego pasażerów, a także innych uczestników ruchu drogowego
- poinformowała policjantka.
Każdy, kto zostanie przyłapany na driftowaniu lub jeździe motocyklem na jednym kole, musi liczyć się z natychmiastową utratą prawa jazdy na 3 miesiące. To jednak nie koniec kłopotów, bo uderzenie po kieszeni jest równie bolesne. Minimalna grzywna za takie popisy wynosi 1500 zł, a jeśli policja uzna, że stworzono zagrożenie w ruchu, kwota ta wzrasta do co najmniej 2500 zł. W skrajnych przypadkach sąd może orzec karę aż do 30 000 zł, a dla recydywistów stawki te ulegają podwojeniu!
Równie szybko można pożegnać się z uprawnieniami przez punkty karne. Za sam drift lub jazdę na jednym kole kierowca zgarnia 10 punktów. Jeśli jednak w trakcie ewolucji powstanie zagrożenie dla bezpieczeństwa lub narażone zostaną osoby trzecie (pasażerowie bądź piesi), na konto wpada aż 12 punktów karnych.