
Komorów. Pacjent wypadł z karetki i zginął
Tragedia rozegrała się 11 stycznia 2020 roku na drodze krajowej nr 35 w okolicach Komorowa pod Świdnicą. Z jadącej karetki wypadł pacjent, który następnie zginął pod kołami samochodu jadącego tuż za nią. Prokuratura oskarżyła w tej sprawie lekarza i pielęgniarkę. Sąd Rejonowy w Świdnicy skazał pielęgniarkę na rok więzienia w zawieszeniu na dwa lata i 20 tys. złotych zadośćuczynienia, uznając ją winną nieumyślnego spowodowania śmierci. Lekarz został uniewinniony.
Obrona pielęgniarki odwołała się od wyroku. Sąd Okręgowy w Świdnicy utrzymał w mocy uniewinnienie lekarza i uniewinnił pielęgniarkę. Prokuratura wniosła kasację od tego wyroku. W środę (2 kwietnia) Sąd Najwyższy uchylił zaskarżony wyrok i przekazał sprawę do ponownego rozpoznania.
Wzorzec „dobrej pielęgniarki”
Sędzia Eugeniusz Wildowicz uzasadnił decyzję SN, wskazując, że sąd odwoławczy uznał, że pielęgniarka powinna była przebywać obok pacjenta, a nie w kabinie kierowcy. Sąd Okręgowy nie dopatrzył się jednak znamion zarzucanego jej czynu, argumentując, że zachowanie pacjenta, który nagle wstał i otworzył drzwi karetki, było nieprzewidywalne.
Sąd Najwyższy uznał to stanowisko za nieprawidłowe. Sędzia Wildowicz podkreślił, że sąd odwoławczy zaniechał ustalenia zakresu obowiązków oskarżonej pielęgniarki jako gwaranta zdrowia przewożonego pacjenta. - Sąd odwoławczy nie rozpoznał więc ciążącego na oskarżonej prawnego, szczególnego obowiązku zapobiegnięcia skutkowi. Obiektywną przewidywalność skutków należało rozpatrywać z perspektywy wzorca normatywnego - podkreślił sędzia Wildowicz.
Sędzia Wildowicz zaznaczył, że chodzi o wzorzec „dobrej pielęgniarki, dla której zapewnienie bezpieczeństwa pacjentowi jest kluczową zasadą w opiece medycznej”. Sprawa wraca do Sądu Okręgowego w Świdnicy do ponownego rozpatrzenia.