Policyjny Black Hawk z sercem na pokładzie leciał podczas wichury

2021-10-22 11:40
Policyjny Black Hawk z sercem na pokładzie lądował podczas wichury
Autor: policja.pl

400 km w linii prostej przeleciał policyjny Black Hawk, który transportował z Gdyni do Wrocławia serce przeznaczone dla 40-latka czekającego na przeszczep. Ze względu na niekorzystne warunki lot trwał prawie 2 godziny - prędkość wiatru dochodziła do 92 km/h.

Do zdarzenia, które miało miejsce w środę (20 października) po południu, w piątek poinformowała Komenda Główna Policji. Do funkcjonariuszy z pytaniem o pomoc zwrócił się koordynator ds. transplantacji serca Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu. Chodziło o 40-letniego pacjenta z ciężką niewydolnością serca oraz po zatorowości płucnej, który był bardzo poważnie zagrożony udarem. Jedyną jego szansą na dalsze życie był pilny przeszczep serca. Transportu tego organu, który był dostępny w jednym z pomorskich szpitali, podjęli się policyjni lotnicy z Zarządu Lotnictwa Policji Głównego Sztabu Policji KGP.

Potężna wichura we Wrocławiu

W środę ok. godz. 17.30 policyjny śmigłowiec Black Hawk wystartował z warszawskiej bazy lotnictwa policyjnego na Bemowie, kierując się w stronę lotniska Gdynia-Kosakowo. Plan zakładał przelot, tankowanie i oczekiwanie na sygnał ze szpitala w województwie pomorskim o gotowości do transportu serca do przeszczepu. Jak informuje policja, zadanie wykonywało dwóch pilotów: insp. pil. Robert Sitek i kom. pil. Adrian Stefanowski, crew chief (szef pokładu) sierż. szt. Dariusz Mądral i mechanik obsługi post. Wiktor Kruk. Przed godz. 20 - po zatankowaniu paliwa - policyjni lotnicy wystartowali z lądowiska przy szpitalu w województwie pomorskim, skąd zabrali trzyosobowy zespół: kardiochirurga, pielęgniarkę-instrumentariuszkę i pielęgniarza-instrumentariusza oraz serce dla pacjenta oczekującego we Wrocławiu na przeszczep.

- Transportu drogą lądową nie braliśmy w ogóle pod uwagę. Ponad 500-kilometrowy odcinek zająłby ponad 5 godzin, a jak zawsze w przypadku przeszczepu serca liczy się dosłownie każda minuta. Na pobranie organu, transport i przeszczep są zaledwie 4 godziny - tłumaczy koordynator ds. transplantacji serca wrocławskiego szpitala Mateusz Rakowski.

O godz. 21.55 policyjny śmigłowiec wylądował na lądowisku przy wrocławskim szpitalu. Pięć minut później serce do przeszczepu było już na bloku operacyjnym. - Lot trwał niecałe 2 godziny. I tak jak poprzednio, w przypadku transportu serca, wykonywany był na hasło GARDA, co oznacza pierwszeństwo w powietrzu. Zadanie wykonywaliśmy korzystając ze śmigłowca S-70i Black Hawk, zaopatrzonego w dodatkowy zbiornik paliwa, co pozwoliło nam niezależnie od pogody na trasie na kilkusetkilometrowy przelot bez dodatkowego tankowania – podkreślił kom. pil. Adrian Stefanowski.

Insp. pil. Robert Sitek zaznaczył z kolei, że warunki atmosferyczne podczas lotu do Wrocławia wymagały bardzo dużej koncentracji. - Mieliśmy do przelotu 400 km w linii prostej, a niesprzyjający wiatr czołowy dochodzący do 92 km/h nie ułatwiał nam zadania. Musieliśmy tak wszystko skalkulować, by bezpiecznie wykonać transport serca możliwie w jak najkrótszym czasie i zadanie to wykonaliśmy na czas - wskazał.

Jak podaje policja, to już szósty lot, podczas którego policyjni lotnicy transportowali serce do przeszczepu dla pacjentów wrocławskiego szpitala. - Jak zapewniają lekarze, „nasi” poprzedni pacjenci wracają do zdrowia. Mamy więc nadzieję, że i 40-latek, dla którego w środę transportowaliśmy serce do przeszczepu, będzie dalej cieszył się życiem - napisała policja w komunikacie.

Sonda
Czy zgodziłbyś się na pobranie twoich narządów do przeszczepów w razie śmierci?
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE