Afera w świecie prawników. Akt oskarżenia trafił do sądu
Prokuratura Regionalna we Wrocławiu poinformowała o zakończeniu śledztwa w sprawie gigantycznych wyłudzeń. Do sądu w Zielonej Górze trafił właśnie akt oskarżenia przeciwko siedmiu osobom, które miały stworzyć zorganizowany system do okradania sądów. Wśród oskarżonych jest aż czterech radców prawnych i jeden adwokat. Jak informuje rzecznik prokuratury, sprawa dotyczy oszustw na wielką skalę.
- Prokuratura Regionalna we Wrocławiu skierowała do Sądu Okręgowego w Zielonej Górze akt oskarżenia w sprawie wyłudzeń depozytów sądowych, oszustw, przywłaszczenia mienia oraz prania brudnych pieniędzy pozyskanych w wyniku takich procederów
- przekazała Anna Zimoląg, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej we Wrocławiu.
Jak działała szajka prawników?
Mózgiem całej operacji miał być wrocławski radca prawny Paweł B., który usłyszał aż 33 zarzuty. Według śledczych, oskarżeni wprowadzali w błąd sądy na terenie całej Polski, by przejąć pieniądze zdeponowane na ich kontach. Ofiarami były zarówno osoby fizyczne, jak i firmy z Polski, Czech, Tajwanu, Irlandii, Francji czy Niemiec. Mechanizm był prosty, ale skuteczny.
- Oskarżony, w niektórych przypadkach wspólnie i w porozumieniu z innymi radcami prawnymi - Włodzimierzem K. i Katarzyną S. - K., wprowadzał sądy w błąd poprzez przedkładanie jako autentycznych podrobionych dokumentów w postaci pełnomocnictw, nierzadko od fikcyjnych osób, a także podrobionych faktur VAT i umów oraz pozyskiwał w ten sposób tytuły wykonawcze w postaci nakazów zapłaty, a następnie na ich podstawie powodował wszczęcie postępowań egzekucyjnych przeciwko podmiotom, na rzecz których depozyty te były przechowywane
- czytamy w komunikacie prokuratury.
Inni członkowie grupy, w tym adwokat Michał P., mieli pomagać w procederze, dostarczając dokumenty i składając podpisy in blanco, które później wykorzystywano do fałszerstw.
Pranie brudnych pieniędzy i milionowe straty
Wyłudzone pieniądze nie trafiały od razu do kieszeni oszustów. Grupa miała zorganizowany system prania brudnych pieniędzy, aby zatrzeć ślady i ukryć ich przestępcze pochodzenie.
- Ponadto oskarżonym Pawłowi B. i Włodzimierzowi K. zarzucono przestępstwo tak zwanego „prania brudnych pieniędzy”, czyli podejmowanie czynności mających na celu udaremnienie lub znaczne utrudnienie stwierdzenia przestępnego pochodzenia środków płatniczych [...], które polegało na przelewaniu tych środków pomiędzy rachunkami bankowymi, a finalnie - na ich wypłacie w gotówce w celu ukrycia
- informuje rzecznik.
Skala działania grupy jest porażająca. Śledczy podsumowali straty i kwoty, które oskarżeni próbowali jeszcze wyłudzić.
- Łączna wartość szkody wynikłej z czynów objętych aktem oskarżenia wynosi 2.326.826,63 zł. Oskarżonym zarzucono ponadto usiłowanie dokonania oszustw na kwotę 1.804.704,74 zł. Wartość mienia objętego zarzutami prania pieniędzy wyniosła z kolei 1.878.701,85 zł
- dodaje rzecznik prokuratury.
Za zarzucane przestępstwa oskarżonym grozi surowa kara. Jak podaje prokuratura, mogą spędzić w więzieniu nawet 10 lat.