Rodzinna tragedia pod Wrocławiem. Nie żyje 20-latka, jej matka walczy o życie

Do niewyobrażalnej tragedii doszło w Lutyni pod Wrocławiem. W jednym z domów jednorodzinnych znaleziono dwie kobiety z ranami kłutymi. 20-letnia córka nie żyje, a jej matka w ciężkim stanie walczy o życie w szpitalu. Prawdopodobnym sprawcą jest syn i brat ofiar.

Rodzinna tragedia pod Wrocławiem. Nie żyje 20-latka, jej matka walczy o życie
Autor: Google Street View/pixabay.com Rodzinna tragedia w Lutyni pod Wrocławiem. Nie żyje 20-letnia kobieta, jej matka trafiła do szpitala. Prokuratura prowadzi śledztwo, zatrzymano podejrzanego

Dramatyczne sceny rozegrały się w poniedziałkowe popołudnie w Lutyni przy ulicy Słonecznej. Strażacy ze Środy Śląskiej otrzymali zgłoszenie o zadymieniu garażu i stodoły na jednej z posesji. Na miejsce natychmiast zadysponowano aż 9 zastępów straży pożarnej. Na miejscu pojawiło się także pogotowie, śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego i policja. Szybko okazało się jednak, że interwencja dotyczy znacznie poważniejszej tragedii.

Tragiczny finał rodzinnego dramatu

Głos w sprawie zabrała sołtys Lutyni, Joanna Bryła, która w mediach społecznościowych potwierdziła tragiczne doniesienia i zaapelowała do mieszkańców o powagę i uszanowanie żałoby rodziny.

- Drodzy Państwo. W dniu dzisiejszym doszło do rodzinnej tragedii, jakiej nigdy w historii Lutyni nie było. Nie żyje młoda kobieta. Jej matka walczy o życie. Sprawca został zatrzymany. Bardzo Państwa proszę, o powstrzymanie się od hejterskich, wrogich i chamskich komentarzy. Rodzina ta przeżywa niewyobrażalną tragedię. Uszanujmy to

- zaapelowała sołtys Lutyni. 

Brat i syn ofiar zatrzymany. 20-latka nie żyje

Prokuratura potwierdziła najgorszy scenariusz. Jak informuje TVP3 Wrocław, na miejscu ujawniono dwie kobiety z ranami kłutymi. Wiadomo też, że mimo podjętej reanimacji, życia 20-letniej córki nie udało się uratować. Jej matka została przetransportowana do szpitala, gdzie walczy o życie. 

- Starsza kobieta została przetransportowana do szpitala, młodszej - pomimo podjętej reanimacji - nie udało się uratować. Prawdopodobny sprawca tragedii został zatrzymany. Jest spokrewniony z ofiarami - to ich brat i syn

- przekazał w rozmowie z TVP3 Wrocław prokurator Jakub Dłubacz, rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu. 

Parafia apeluje o modlitwę i powściągliwość

Po tragedii głos zabrała również Parafia św. Józefa w Lutyni. We wpisie opublikowanym w mediach społecznościowych duchowni zaapelowali do mieszkańców o uszanowanie cierpienia rodziny oraz unikanie pochopnych ocen.

- Módlmy się. Nie komentujmy. Zapewne wiecie o tragedii, która się wydarzyła w naszej miejscowości. Proszę, powstrzymajcie się od komentarzy oceniających. Nie dodawajmy w ten sposób cierpienia bliskim. Zachęcam do modlitwy za ofiary, ich rodzinę i sprawcę

- czytamy w  komunikacie parafii. 

To kolejny apel płynący z Lutyni o zachowanie szacunku wobec bliskich osób dotkniętych tragedią. Zarówno przedstawiciele lokalnej społeczności, jak i parafia proszą, by nie rozpowszechniać niepotwierdzonych informacji i nie publikować krzywdzących komentarzy w mediach społecznościowych.

Śledczy badają wszystkie okoliczności

Śledczy wyjaśniają przebieg zdarzeń, zabezpieczają materiał dowodowy i przesłuchują świadków. Na razie nie ujawniono również, co mogło być motywem tej rodzinnej tragedii. Śledczy mają teraz 48 godzin na przeprowadzenie czynności procesowych z zatrzymanym mężczyzną. Najprawdopodobniej prokuratura skieruje do sądu wniosek o jego tymczasowe aresztowanie.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki