Sąd źle ustalił przyczyny tragedii? RPO wniósł kasację ws. śmierci Igora Stachowiaka

2021-02-22 13:26 PAP mar
RPO wniósł kasację ws. śmierci Igora Stachowiaka
Autor: pixabay.com

Rzecznik Praw Obywatelskich chce ponownego rozpoznania sprawy policjantów skazanych za przekroczenie uprawnień i znęcanie się nad Igorem Stachowiakiem, który w maju 2016 r. zmarł na wrocławskim komisariacie. Zdaniem RPO sąd „źle ustalił przyczyny tragedii” i zminimalizował winę funkcjonariuszy.

Rzecznik Praw Obywatelskich wniósł kasację ws. śmierci Igora Stachowiaka. W czerwcu 2019 r. wrocławski sad rejonowy uznał, że czterej byli policjanci - Łukasz R., Paweł G., Paweł P. i Adam W. - są winni przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Igorem Stachowiakiem. Najwyższą karę – 2,5 roku więzienia – sąd orzekł wobec Łukasza R., który trzykrotnie użył wobec Stachowiaka paralizatora elektrycznego. Pozostali oskarżeni zostali skazani na 2 lata więzienia. Sąd okręgowy w lutym 2020 r. utrzymał kary bezwzględnego więzienia dla wszystkich czterech oskarżonych.

CZYTAJ TEŻ: Igor Stachowiak zmarł na komisariacie. Byli policjanci usłyszeli wyroki!

- W przypadku zgonu człowieka pozostającego w rękach funkcjonariuszy policji władze muszą dołożyć wszelkich starań, żeby dowiedzieć się, co się wydarzyło. Nie powinny opierać się na pochopnych albo nieuzasadnionych wnioskach służących za podstawę do zakończenia postępowania przygotowawczego bądź sądowego - podkreśla Rzecznik Praw Obywatelskich.

Igor Stachowiak został zatrzymany w w maju 2016 roku w centrum Wrocławia i skuty. Zmarł na komisariacie.

- Na komisariacie był rażony paralizatorem - w łazience, która nie jest monitorowana - przypomina RPO. - Ale kamera zamontowana jest w samym paralizatorze. Nagrała, jak policjanci rażą prądem skutego człowieka i jak on umiera.

ZOBACZ TEŻ: Ojciec Igora Stachowiaka: Prokuratura nie chce wyjaśnić sprawy zamordowania mojego syna!

Sąd II instancji uznał, podobnie jak sąd rejonowy, wszystkich czterech policjantów winnymi przekroczenia uprawnień i znęcania się nad Stachowiakiem. Zmienił jednak orzeczenie sądu rejonowego, który ocenił, że użycie tasera wobec pokrzywdzonego mogło się przyczynić do jego śmierci.

- Igor Stachowiak miał w organizmie amfetaminę, która wywołała u niego stan tzw. excited delirium. Zmarł na skutek wywołanej tym stanem niewydolności oddechowo-krążeniowej. Użycie tasera nie było przyczyną jego śmierci. Orzeczenie sądu rejonowego w tej kwestii nie ma żadnego oparcia w dowodach i jest sprzeczne z opiniami biegłych z Uniwersytetu Medycznego - mówiła wtedy sędzia Małgorzata Szyszko w uzasadnieniu wyroku.

Podkreśliła jednak, że to właśnie nagranie z tasera "obala linię obrony wszystkich oskarżonych, którzy twierdzili iż to pokrzywdzony Igor Stachowiak był agresywny i nie wykonywał poleceń".

W kasacji Rzecznik Praw Obywatelskich zwrócił uwagę, że sąd w sposób pobieżny „źle ustalił przyczyny tragedii”.

- Oparł się na jednej ekspertyzie, która mówiła o „niewydolności krążeniowo-oddechowej w przebiegu arytmii”, nie zadając sobie pytania, czy to dobre wyjaśnienie w przypadku człowieka rażonego prądem – dodaje RPO. - Sąd nie wziął przy tym pod uwagę innych opinii naukowców a także zeznań świadków, które wykluczały, by Igor Stachowiak był w czasie zatrzymania w stanie wyjątkowego pobudzenia. Także na podstawie ilości stwierdzonych u niego substancji nie można wnioskować, czy był on pod wpływem środków odurzających czy też nie.

Według kasacji sąd II instancji „wybiórczo ocenił wypowiedzi biegłych z Uniwersytetu Medycznego w Łodzi, dotyczące stosowania środków przymusu bezpośredniego jako czynnika, który mógł mieć wpływ na wystąpienie i przebieg wysoce niepokojących objawów występujących wówczas u Igora Stachowiaka".

- Tym samym sąd pominął niejasności i wewnętrzne sprzeczności tej opinii - uważa RPO.

WIĘCEJ TUTAJ: „Gdyby nie spotkał policjantów, toby żył”. Nie będzie dalszego śledztwa ws. śmierci Igora Stachowiaka

Ponadto - jak uzasadnia RPO - sąd okręgowy zaakceptował „uchybienie sądu I instancji, polegające na bezzasadnym oddaleniu wniosku dowodowego pełnomocnika o dopuszczenie i przeprowadzenie dowodu z uzupełniającego przesłuchania profesora-kardiologa oraz oddaleniu wniosku pełnomocnika o powołanie nowego zespołu biegłych, w skład którego weszliby również lekarz kardiolog zajmujący się zaburzeniami rytmu serca i urządzeniami wszczepialnymi, a także lekarz psychiatra".

Dlatego RPO wniósł w kasacji skierowanej do SN o uchylenie wyroku Sądu Okręgowego we Wrocławiu i przekazanie sprawy do ponownego rozpoznania w II instancji. Jak ocenił, ponowne zbadanie kwestii ewentualnego związku pomiędzy zachowaniem funkcjonariuszy, a śmiercią pokrzywdzonego niewątpliwie miałoby wpływ na zakres odpowiedzialności karnej oskarżonych.

Policyjny pościg na autostradzie A4