Stracił obie dłonie i ledwo uszedł z życiem. Jego przyjaciel nie miał tyle szczęścia. Dramatyczna historia wicestarosty

2026-01-09 11:16

W czwartek, 8 stycznia, ruszyła zbiórka na rzecz wicestarosty nyskiego Macieja Krzysika, który został ciężko ranny w wypadku podczas Rajdu Nyskiego. 41-latek, który pełnił funkcję pilota, doznał rozległych oparzeń, a do tego trzeba mu było amputować obie dłonie. W zdarzeniu zginął kierujący samochodem Artur Sękowski. W czasie zawodów BMW uderzyło w drzewo, a w aucie wybuchł pożar.

  • Wicestarosta nyski Maciej Krzysik potrzebuje ponad 850 tys. zł na protezy bioniczne i leczenie po tragicznym wypadku na Rajdzie Nyskim.
  • Zdarzenie, w którym zginął kierowca BMW, doprowadził u mężczyzny do rozległych poparzeń i utraty obu dłoni.
  • Po długiej walce o życie wicestarosta nyski wspomina chwile po wypadku i apeluje o pomoc.
  • Dowiedz się więcej o dramatycznej historii Macieja Krzysika i jak możesz mu pomóc.

Tragedia podczas Rajdu Nyskiego. Zbiórka na wicestarostę nyskiego

W drugim dniu zbiórki na rzecz wicestarosty nyskiego Macieja Krzysika udało się zebrać znaczną część z ponad 850 tys. zł, jakie są potrzebne na protezy bioniczne obu dłoni, leczenie, rehabilitację i operacje plastyczne. Podczas wypadku na Rajdzie Nyskim 41-latek doznał poparzeń 2. i 3. stopnia 24 procent powierzchni ciała i trafił śmigłowcem LPR do szpitala w stanie zagrażającym życiu.

Przez ponad półtora miesiąca byłem w śpiączce farmakologicznej. Lekarze codziennie walczyli o moje życie i jak się później dowiedziałem, nie dawali mi wielkich szans na przeżycie. Dziś wiem, że wygrałem drugie życie. Niestety straciłem obie dłonie… Dodatkowo moje ciało i twarz wymagają dalszego, specjalistycznego leczenia - napisał Krzysik za pośrednictwem strony Siepomaga.pl.

Link do zbiórki dla wicestarosty nyskiego znajduje się TUTAJ.

Do wypadku podczas Rajdu Nyskiego doszło 12 października ub.r. BMW, którym jechali Krzysik (pilot) i Artur Sękowski, wypadło z trasy i uderzyło w drzewo, po czym wybuchł w nim pożar. Kierujący pojazdem 40-latek zginął na miejscu, natomiast drugi z mężczyzn został ciężko ranny.

W jednej chwili doszło do tragedii, która diametralnie zmieniła moje życie. Podczas rajdu, samochód, którego byłem pilotem, stanął w płomieniach. Kierowca, mój kolega od dziecka, zginął na miejscu… Ja cudem wydostałem się z płonącego auta. Doznałem ciężkich poparzeń dróg oddechowych, twarzy, kończyn… Dłonie trzeba było amputować… - wspomina Krzysik.

Zabił ukochaną dwoma nożami
Wrocław SE Google News

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki