Spis treści
Jeszcze nie tak dawno wstęp do tego miejsca mieli tylko nieliczni, a pancerne drzwi skutecznie chroniły dostępu do jednej z największych zagadek regionu. Przez lata surowa skała i betonowe korytarze milczały na temat swojej przeszłości. Przełom nastąpił kilka lat temu, gdy podziemia Zamku Książ w końcu otworzyły swoje podwoje dla zwiedzających. Odważylibyście się tam zejść? To nie jest zwykła wycieczka, ale wyprawa 50 metrów w głąb ziemi. Półkilometrowa trasa robi piorunujące wrażenie nie tylko na pasjonatach historii, ale na każdym, kto odważy się przekroczyć ten próg.
- Mroczne korytarze, wojenne sekrety i historia, która wciąż budzi emocje… To właśnie tutaj, głęboko pod zamkiem, czekają miejsca owiane legendami i niedopowiedzianymi opowieściami
- czytamy w oficjalnym komunikacie Zamku Książ w Wałbrzychu.
Potężne schrony i betonowy labirynt
Rozmach, z jakim realizowano ten projekt w czasach II wojny światowej, do dziś wprawia w osłupienie. Wyobraźcie sobie ściany o grubości 2,5 metra i wystające zbrojenia, które są niemym dowodem na gigantyczne plany III Rzeszy. To widok, który mrozi krew w żyłach. Internauci są zgodni w swoich ocenach. Jeden z nich pisze wprost: "Jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Polsce". Inny dodaje z przejęciem: "Ciekawym miejscem są tunele, które sięgają 50 metrów pod zamkiem, zbudowane pod koniec II wojny światowej. Myślę, że warto je zwiedzić i poznać historię". Zwiedzający mogą na własne oczy zobaczyć ogrom prac, jakie wykonano w tym mrocznym miejscu.
Podczas tej niezwykłej wędrówki turyści mijają:
- Ogromną halę wylaną betonem,
- Korytarze wykute bezpośrednio w litej skale,
- Boczne pomieszczenia bunkra,
- Zasypany szyb windowy, który miał stanowić bezpośrednie połączenie z Dziedzińcem Honorowym.
Zagadka Alberta Speera. Gdzie jest reszta tuneli?
Jednak to, co widzimy, może być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Czy znamy całą prawdę o podziemiach Książa? Oficjalnie mowa o ponad 3000 metrów kwadratowych, ale historyczne dokumenty rzucają na sprawę zupełnie nowe światło. Eksperci wskazują na sensacyjne rozbieżności w dokumentacji.
"Według zapisków ulubionego architekta A. Hitlera, Alberta Speera, oraz innych dostępnych dokumentów nie jest wykluczone, że tunele mają jeszcze raz tak dużą powierzchnię jak ta, która jest nam dzisiaj znana"
- informuje Zamek Książ.
Skąd te podejrzenia? Wszystko sprowadza się do wyliczeń dotyczących zużytego betonu portlandzkiego, który w ogromnych ilościach trafił do Wałbrzycha. Gdzie zatem ukryto pozostałe pomieszczenia, których do tej pory nie udało się odnaleźć?
Praca do ostatniego tchnienia
Za tymi murami kryje się jednak ludzki dramat, o którym nie wolno zapomnieć. Historia powstawania kompleksu jest naznaczona cierpieniem tysięcy ludzi. Bogdan Rosicki z Zamku Książ w rozmowie z grupą Urbex History na kanale YouTube ujawnił kulisy tej tajemniczej budowy. Wszystko zaczęło się w marcu 1944 roku, kiedy utworzono tu obóz dla robotników przymusowych.
Polecany artykuł:
"Wiemy, że prace na Książu rozpoczęły się w marcu 1944 roku. Wtedy tworzony jest obóz tymczasowy dla robotników przymusowych (...) Zaczynają w podziemiach prace, drążą tu od strony północnej trzy sztolnie. (...) Później zaczęto powiększać duże wnętrza."
- opowiada eksploratorom pracownik zamku.
Największe zdziwienie budzi jednak to, co działo się w ostatnich tygodniach wojny. Choć armia radziecka była już u bram Wrocławia, w Książu podjęto niezrozumiałą decyzję o wznowieniu robót z niespotykaną wręcz determinacją. Co chciano ukryć w ostatniej chwili?
"Pracę przerywają. 3-4 tygodnie jest tutaj zupełna cisza. I później wracają z powrotem z innymi robotnikami, z innymi więźniami. Zaczyna się jedna ciekawa rzecz. Betonowanie tych podziemi, czyli wielkiej obudowy. Jest to zagadka. Dlaczego tak późno, jakimi siłami, o tym mało wiemy."
- dodaje w wywiadzie dla Urbex History.
Dziś spacer po tych korytarzach to coś więcej niż lekcja historii. To moment na chwilę zadumy nad losem pracujących tu ludzi. Opiekunowie zamku słusznie zauważają: "Surowe ściany, chłód podziemi i cisza, w której wyobraźnia zaczyna pracować… sprawiają, że ta trasa zostaje w pamięci na długo". To specyficzna podróż w czasie, gdzie za każdym zakrętem może czaić się kolejna tajemnica.