Tajemnicze podziemia otwarte dla turystów. Ta zagadka wciąż nie daje spokoju

2026-02-13 15:32

Przez dziesięciolecia betonowe korytarze były niedostępne. Dziś każdy może wejść do tajemniczych podziemi Zamku Książ. To, co znajduje się 50 metrów pod ziemią, wywołuje gęsią skórkę. Dlaczego budowa tego labiryntu do dziś budzi tak skrajne emocje i gdzie podziała się reszta tuneli?

Jeszcze nie tak dawno wstęp do tego miejsca mieli tylko nieliczni, a pancerne drzwi skutecznie chroniły dostępu do jednej z największych zagadek regionu. Przez lata surowa skała i betonowe korytarze milczały na temat swojej przeszłości. Przełom nastąpił kilka lat temu, gdy podziemia Zamku Książ w końcu otworzyły swoje podwoje dla zwiedzających. Odważylibyście się tam zejść? To nie jest zwykła wycieczka, ale wyprawa 50 metrów w głąb ziemi. Półkilometrowa trasa robi piorunujące wrażenie nie tylko na pasjonatach historii, ale na każdym, kto odważy się przekroczyć ten próg.

- Mroczne korytarze, wojenne sekrety i historia, która wciąż budzi emocje… To właśnie tutaj, głęboko pod zamkiem, czekają miejsca owiane legendami i niedopowiedzianymi opowieściami

- czytamy w oficjalnym komunikacie Zamku Książ w Wałbrzychu.

Potężne schrony i betonowy labirynt

Rozmach, z jakim realizowano ten projekt w czasach II wojny światowej, do dziś wprawia w osłupienie. Wyobraźcie sobie ściany o grubości 2,5 metra i wystające zbrojenia, które są niemym dowodem na gigantyczne plany III Rzeszy. To widok, który mrozi krew w żyłach. Internauci są zgodni w swoich ocenach. Jeden z nich pisze wprost: "Jedno z najbardziej tajemniczych miejsc w Polsce". Inny dodaje z przejęciem: "Ciekawym miejscem są tunele, które sięgają 50 metrów pod zamkiem, zbudowane pod koniec II wojny światowej. Myślę, że warto je zwiedzić i poznać historię". Zwiedzający mogą na własne oczy zobaczyć ogrom prac, jakie wykonano w tym mrocznym miejscu.

Podczas tej niezwykłej wędrówki turyści mijają:

  • Ogromną halę wylaną betonem,
  • Korytarze wykute bezpośrednio w litej skale,
  • Boczne pomieszczenia bunkra,
  • Zasypany szyb windowy, który miał stanowić bezpośrednie połączenie z Dziedzińcem Honorowym.

Zagadka Alberta Speera. Gdzie jest reszta tuneli?

Jednak to, co widzimy, może być tylko wierzchołkiem góry lodowej. Czy znamy całą prawdę o podziemiach Książa? Oficjalnie mowa o ponad 3000 metrów kwadratowych, ale historyczne dokumenty rzucają na sprawę zupełnie nowe światło. Eksperci wskazują na sensacyjne rozbieżności w dokumentacji.

"Według zapisków ulubionego architekta A. Hitlera, Alberta Speera, oraz innych dostępnych dokumentów nie jest wykluczone, że tunele mają jeszcze raz tak dużą powierzchnię jak ta, która jest nam dzisiaj znana"

- informuje Zamek Książ.

Skąd te podejrzenia? Wszystko sprowadza się do wyliczeń dotyczących zużytego betonu portlandzkiego, który w ogromnych ilościach trafił do Wałbrzycha. Gdzie zatem ukryto pozostałe pomieszczenia, których do tej pory nie udało się odnaleźć?

Praca do ostatniego tchnienia

Za tymi murami kryje się jednak ludzki dramat, o którym nie wolno zapomnieć. Historia powstawania kompleksu jest naznaczona cierpieniem tysięcy ludzi. Bogdan Rosicki z Zamku Książ w rozmowie z grupą Urbex History na kanale YouTube ujawnił kulisy tej tajemniczej budowy. Wszystko zaczęło się w marcu 1944 roku, kiedy utworzono tu obóz dla robotników przymusowych.

"Wiemy, że prace na Książu rozpoczęły się w marcu 1944 roku. Wtedy tworzony jest obóz tymczasowy dla robotników przymusowych (...) Zaczynają w podziemiach prace, drążą tu od strony północnej trzy sztolnie. (...) Później zaczęto powiększać duże wnętrza."

- opowiada eksploratorom pracownik zamku.

Największe zdziwienie budzi jednak to, co działo się w ostatnich tygodniach wojny. Choć armia radziecka była już u bram Wrocławia, w Książu podjęto niezrozumiałą decyzję o wznowieniu robót z niespotykaną wręcz determinacją. Co chciano ukryć w ostatniej chwili?

"Pracę przerywają. 3-4 tygodnie jest tutaj zupełna cisza. I później wracają z powrotem z innymi robotnikami, z innymi więźniami. Zaczyna się jedna ciekawa rzecz. Betonowanie tych podziemi, czyli wielkiej obudowy. Jest to zagadka. Dlaczego tak późno, jakimi siłami, o tym mało wiemy."

- dodaje w wywiadzie dla Urbex History.

Dziś spacer po tych korytarzach to coś więcej niż lekcja historii. To moment na chwilę zadumy nad losem pracujących tu ludzi. Opiekunowie zamku słusznie zauważają: "Surowe ściany, chłód podziemi i cisza, w której wyobraźnia zaczyna pracować… sprawiają, że ta trasa zostaje w pamięci na długo". To specyficzna podróż w czasie, gdzie za każdym zakrętem może czaić się kolejna tajemnica.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki