Wiadomo, że do dramatycznego zdarzenia doszło w niedzielny wieczór, 29 marca, w Mirsku na Dolnym Śląsku. W jednym z budynków wielorodzinnych odnaleziono nieprzytomnego mężczyznę. Niestety, jego życia nie udało się uratować. Jak podaje lokalny portal lwowecki.info, mężczyzna został znaleziony w kałuży krwi na klatce schodowej.
Tragedia w Mirsku. Wezwano pogotowie, ale było za późno
Służby ratunkowe zostały wezwane na miejsce wieczorem. Niestety, na pomoc było już za późno.
- 29 marca około godz. 20 na klatce schodowej jednego z budynków w Mirsku znaleziono nieprzytomnego 46-letniego mężczyznę, to był mieszkaniec tego budynku. Na miejsce przyjechał zespół ratownictwa medycznego. Niestety, mimo reanimacji mężczyzna zmarł
- przekazała w rozmowie z naszą redakcją rzecznik prasowa Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze, prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska.
Polecany artykuł:
Policja i prokurator na miejscu. Co ustalili śledczy?
Na miejscu zdarzenia natychmiast pojawiła się grupa dochodzeniowo-śledcza wraz z technikiem kryminalistyki z Komendy Powiatowej Policji w Lwówku Śląskim. Czynności prowadzone są pod nadzorem Prokuratury Rejonowej w Lwówku Śląskim.
- Na miejscu prokurator wspólnie z funkcjonariuszami dokonali zabezpieczenia śladów dowodów. Zwłoki zabezpieczono w celu dokonania oględzin, zabezpieczono monitoring. W tej chwili trwają czynności mające na celu wszechstronne wyjaśnienie okoliczności tego zdarzenia. One są prowadzone pod kierunkiem artykułu 155 kodeksu karnego, czyli nieumyślnego spowodowania śmierci
- informuje prokurator Węglarowicz-Makowska.
Policja bada wszystkie możliwe scenariusze
Jedna z hipotez branych pod uwagę przez śledczych to nieszczęśliwy wypadek. Zeznania w tej sprawie składają sąsiedzi zmarłego.
- Sąsiedzi zgłosili, że mężczyzna spadł ze schodów. Przesłuchiwani są sąsiedzi i osoby, które mogą mieć cokolwiek do powiedzenia w tej sprawie
- dodaje prokurator.
Kluczowe mogą okazać się wyniki oględzin ciała zmarłego. Na ten moment nie jest pewne, czy konieczna będzie sekcja zwłok.
- Być może wystarczą oględziny zewnętrzne zwłok, nie wiadomo na razie czy sekcja zwłok się odbędzie
- usłyszeliśmy.
Śledczy podkreślają, że na obecnym etapie nic nie wskazuje na to, by do śmierci mężczyzny przyczyniły się inne osoby, jednak wszystkie wątki są dokładnie sprawdzane.
- Policja pod nadzorem prokuratora wykonuje wszystko co jest możliwe, żeby tę sprawę wyjaśnić. Na chwilę obecną nie ma żadnych okoliczności, które wskazywałyby, że mogło dojść do udziału osób trzecich w tym zdarzeniu
- podsumowuje prokurator Ewa Węglarowicz-Makowska.