Baron ze Ścinawy chciał, żeby mówili do niego premierze. Śnił o spotkaniu z Kaczyńskim

2020-08-07 5:48 Marcin Torz
Kim jest Dariusz Stasiak?
Autor: UMWO materiały prasowe Kim jest Dariusz Stasiak?

Jesień 2019 roku. W wyborach znakomity wynik osiągają Bezpartyjni Samorządowcy. Wchodzą do Sejmu i stają się koalicjantem zwycięskiego ugrupowania. Na czele rządu staje Dariusz Stasiak (58l). Czy taki scenariusz miał szansę się spełnić?

Takie wizje mieli Bezpartyjni jeszcze kilka miesięcy przed wyborami parlamentarnymi. Chcieli powtórzyć sukces z Dolnego Śląska, gdzie wyborów samorządowych co prawda nie wygrali, ale na skutek porozumień rządzą województwem, mając u boku PiS.

Dlatego ówczesne marzenia działaczy miały jakieś zaczepienie w rzeczywistości. - Nawet ustaliliśmy, kto będzie premierem. Postawiliśmy na Darka – mówi nam jeden z Bezpartyjnych. - Chciał, żeby tak do niego się zwracać. „Panie premierze”. Podobało mu się to.

Stasiak to obecnie urzędnik ze Ścinawy, o którym jest w tym tygodniu głośno z uwagi na jego bajeczne wynagrodzenie. Z samego ścinawskiego urzędu inkasuje ponad 300 tys. zł rocznie, a grubo ponad 100 tys. zarabia m.in. zasiadając w radach nadzorczych. Jest nazywany "baronem".

Mimo, że BS w wyborach ostatecznie się skompromitowali i nie zdobyli nawet podpisów wymaganych do wystawienia listy krajowej, to część działaczy nadal mówi do niego „panie premierze”. Co się odwlecze to nie uciecze? - To byłoby niesamowite, gdybym pojechał do prezesa Jarosława Kaczyńskiego i powiedział: wasz prezydent, nasz premier – żartuje Stasiak.

Zapewnia, że jego ugrupowanie nie powiedziało ostatniego słowa!

Mieszkańcy Ścinawy nie są zadowoleni.

Rozwijamy nasz serwis dzięki wyświetlaniu reklam.

Blokując reklamy, nie pozwalasz nam tworzyć wartościowych treści.

Wyłącz AdBlock i odśwież stronę.