Dwulatka zmarła w męczarniach. Podejrzani o znęcanie nad dzieckiem wyszli na wolność

2026-05-20 13:42

Miała zaledwie dwa lata i zmarła w szpitalu po długiej walce o życie. Śledczy twierdzą, że do jej śmierci doprowadzili rodzice. Mimo tak poważnych oskarżeń, sąd we Wrocławiu zdecydował o zwolnieniu małżeństwa z aresztu, co wywołało natychmiastową reakcję prokuratury.

Rodzice podejrzani o znęcanie nad dzieckiem wyszli na wolność

i

Autor: Pexels.com zdj. ilustracyjne

Ogromne emocje wywołała decyzja Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu dotycząca rodziców podejrzanych o znęcanie się nad dwuletnią córką. Jak informuje Radio Wrocław dziewczynka zmarła po wielotygodniowej walce o życie, a śledczy twierdzą, że wcześniej przez długi czas była ofiarą przemocy i skrajnego zaniedbania. Mimo bardzo poważnych zarzutów małżeństwo opuściło areszt.

Dziecko trafiło do szpitala w dramatycznym stanie

Jak informują Radio Wrocław oraz „Gazeta Wrocławska”, niespełna dwuletnia dziewczynka została przewieziona do szpitala w styczniu. Lekarze mieli natychmiast zauważyć liczne obrażenia i oznaki wieloletniego zaniedbania, dlatego zawiadomiono odpowiednie służby. Według ustaleń śledczych dziecko było skrajnie wycieńczone i odwodnione. U dziewczynki stwierdzono m.in. ropnie, zmiany martwicze, problemy skórne, anemię oraz objawy poważnego zakażenia organizmu. Ostatecznie doszło do sepsy, która zakończyła się śmiercią dziecka.

Prokuratura: „Skrajne zaniedbanie i przemoc”

Śledczy od początku wskazywali, że stan dziewczynki nie był wynikiem wyłącznie choroby, lecz wielomiesięcznych zaniedbań. Rzecznik Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, prok. Damian Pownuk, mówił o przemocy fizycznej i psychicznej oraz całkowitym ignorowaniu podstawowych potrzeb dziecka.

- Uderzanie, krzyczenie na nią, skrajne jej zaniedbanie, niezapewnienie dostępu do odpowiedniej opieki medycznej i leczenia, brak zachowania elementarnej higieny u małoletni, zbagatelizowanie przewlekłego procesu chorobowego, brak zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych, biologicznych i psychicznych 

- wyliczał prok. Damian Pownuk w rozmowie z Radiem Wrocław.

Jak ustalili śledczy, podobne zachowania miały dotyczyć również starszej, pięcioletniej córki pary. Dziewczynka została umieszczona w rodzinie zastępczej.

Zarzuty zostały rozszerzone po śmierci dziecka

Dwulatka zmarła 12 kwietnia po niemal trzymiesięcznej hospitalizacji. Po jej śmierci prokuratura zmieniła kwalifikację czynu. Rodzice usłyszeli zarzuty dotyczące spowodowania ciężkiego uszczerbku na zdrowiu ze skutkiem śmiertelnym. Za takie przestępstwo grozi nawet kara dożywotniego pozbawienia wolności. Mimo poważnych zarzutów Sąd Apelacyjny we Wrocławiu zdecydował o nieprzedłużeniu tymczasowego aresztu wobec małżeństwa. Sędzia Agata Regulska, rzeczniczka prasowa Sądu Apelacyjnego we Wrocławiu, tłumaczyła mediom, że według sądu nie istniało już ryzyko utrudniania postępowania.

- Celem stosowania środków zapobiegawczych w postępowaniu - czy to przygotowawczym, czy sądowym - jest zabezpieczenie prawidłowego toku postępowania. Sąd uchylił tymczasowe aresztowanie, uznając, że nie ma zagrożenia, aby podejrzani destabilizowali postępowanie przygotowawcze

 - powiedziała sędzia Agata Regulska cytowana przez „Gazetę Wrocławską”.

Po opuszczeniu aresztu podejrzani ponownie zostali doprowadzeni do prokuratury. Zastosowano wobec nich środki wolnościowe, które mają zabezpieczyć dalszy tok śledztwa. Małżeństwo objęto dozorem policyjnym, zakazem opuszczania kraju oraz zakazem kontaktowania się ze sobą i ze starszą córką. Śledczy zatrzymali również ich paszporty. Prokuratura podkreśla, że postępowanie nadal trwa, a materiał dowodowy jest wciąż kompletowany.

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki