Policja chciała aresztu dla hejtera z Wrocławia. Prokuratura powiedziała „nie”

2026-03-27 18:58

Mieszkańcy wrocławskiego osiedla Popowice są przerażeni. 45-letni mężczyzna, który od dłuższego czasu miał ich nękać, niszczyć mienie i im grozić, po usłyszeniu zarzutów wrócił do domu. Prokuratura nie zgodziła się na tymczasowy areszt, o który wnioskowała policja.

Hejter na wolności

i

Autor: Google Street View/screen Popowce Online Facebook

Mieszkańcy wrocławskiego osiedla Popowice liczyli na to, że ich koszmar wreszcie dobiegnie końca. 45-letni mężczyzna, który od miesięcy miał systematycznie niszczyć mienie, propagować faszyzm i grozić sąsiadom, ponownie pojawił się w swoim mieszkaniu. Decyzja wywołała na osiedlu oburzenie i lęk.

Policja chciała surowszej kary

Policjanciz Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu nie ukrywają, że ich zdaniem sprawca powinien zostać odizolowany. Zebrany materiał dowodowy był obszerny, jednak prokuratura uznała, że tymczasowy areszt nie jest konieczny. Zamiast tego zastosowano wolnościowe środki zapobiegawcze.

- Policjanci faktycznie zabiegali o to, aby w sprawie tej zapadła decyzja o tymczasowym aresztowaniu. Warto zaznaczyć, że mimo naszych apeli otrzymaliśmy tylko dwa oficjalne zawiadomienia od osób pokrzywdzonych jego postępowaniem. W przyszłości mężczyzna ten otrzymywał kary za tego typu wykroczenia, czy też przestępstwa, których się dopuszczał 

- przekazała reporterowi Radia Eska podkomisarz Aleksandra Freus z Komendy Miejskiej Policji we Wrocławiu.

Swastyki, fekalia i stalking

Lista przewinień 45-latka brzmi jak scenariusz filmu grozy. Agresor nie ograniczał się jedynie do wyzwisk. Regularnie miał dewastować części wspólne bloku, a na oknach malował symbole nazistowskie. Do tego dochodziły obrzydliwe incydenty z podrzucaniem odchodów pod drzwi mieszkań. Swoją nienawiść przenosił też do sieci, gdzie stalkował i poniżał konkretne osoby.

- Zarzuty dotyczą między innymi propagowania faszyzmu, niszczenia mienia a także zarzuty gróźb karalnych wobec pokrzywdzonych. Ale także zarzuty polegające na poniżaniu i narażeniu na utratę zaufania społecznego potrzebnego dla wykonywania przez pokrzywdzonych zawodu

- mówiła wcześniej w rozmowie z Radiem Eska, Aleksandra Freus z wrocławskiej policji.

Powrót na osiedle. „On się nie zatrzyma”

Choć mężczyzna ma zakaz zbliżania się do ofiar na odległość mniejszą niż 100 metrów oraz zakaz kontaktu w jakiejkolwiek formie, mieszkańcy są sceptyczni. Obawiają się, że dozór policyjny to za mało, by powstrzymać kogoś, kto czuje się bezkarny. Ich zdaniem 45-latek karmi się strachem i uwagą innych.

- Szuka atencji. Trzeba po prostu nie wykazywać żadnej inicjatywy, robić swoje -

usłyszał reporter Radia Eski od jednego z mieszkańców.

Inni sądzą, że agresja w sieci wcale nie wygaśnie. 

- Publikuje kolejne posty, które są postami obrażającymi osoby już raz skrzywdzone. Tu się akurat w tej kwestii nie zatrzyma, bo to wiemy

– dodaje kolejna osoba mieszkająca na Popowicach.

Co grozi hejterowi?

Podejrzany ma obecnie zakaz publikowania jakichkolwiek treści dotyczących osób pokrzywdzonych. Jeśli złamie nałożone na niego restrykcje, śledczy mogą ponownie rozważyć wniosek o areszt. Za nękanie, niszczenie mienia i szerzenie nienawiści 45-latkowi grozi do 5 lat pozbawienia wolności. Służby ponownie apelują do wszystkich zastraszanych osób o zgłaszanie się na komisariat. Bez oficjalnych zeznań walka z osiedlowym agresorem jest znacznie trudniejsza.

Materiał we współpracy z Miłoszem Stępniem z Radia ESKA Wrocław

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki