Tragedia pod klubem w Lubaniu. Co się wydarzyło pod dyskoteką?
Był październik 2021 roku. Pan Tomasz, dyspozytor na kolei, tata dwójki dzieci, wyszedł ze znajomymi do klubu Paradise w Lubaniu. Według ustaleń sądu, gdy zabawa się skończyła, pod lokalem, pomiędzy nim a ochroniarzem, Przemysławem J., doszło do szarpaniny. Sąd podkreślał, że jeden ze świadków opowiadał, że to Tomasz pierwszy uderzył pięścią w twarz ochroniarza.
Potem doszło do tragedii, bo Przemysław J. dwa razy uderzył Tomasza. - Syn dostał cios w bok głowy, odrzuciło go na 5 metrów dalej. Tomek nie spodziewał się ataku, nie bronił się - mówi wciąż wstrząśnięta wydarzeniami Beata Mockało, mama ofiary. To ten pierwszy cios miał doprowadzić do śmierci młodego ojca. Pan Tomasz upadł na chodnik i mimo pomocy i przewiezienia do szpitala nie przeżył. Medykom nie udało się go uratować.
Przemysławowi J. śledczy postawili zarzut pobicia ze skutkiem śmiertelnym i mimo że trafił na początku do aresztu, to został z niego zwolniony i odpowiadał z wolnej stopy. - Teraz śmieje nam się w twarz - mówiła pani Beata w rozmowie z dziennikarką "Super Expressu".
Czytaj więcej o sprawie: "To nie było pobicie, to było zabójstwo". Matka Tomka walczy o sprawiedliwość
Przemysław J. skazany. Rodzina mówi o "niedopuszczalnym wyroku"
Sąd Okręgowy w Jeleniej Górze skazał właśnie Przemysława J., ale nie za pobicie ze skutkiem śmiertelnym, tylko za przekroczenie granicy obrony koniecznej. Dla sądu bardzo ważne było bowiem to, jak wyglądała awantura pod dyskoteką i kto był pierwszym agresorem. Nie ulega jednak wątpliwości, że pan Tomasz zmarł po ciosie od ochroniarza.
- Działając z zamiarem ewentualnym zadał mu dwa uderzenia pięścią w głowę - mówił sędzia Paweł Wyrzykowski. Przemysław J. ma iść do więzienia na 5 lat. Rodzina ofiary jest rozczarowana wyrokiem.
- Nie wierzymy już w sprawiedliwość. Będziemy się odwoływać. Ten wyrok jest niedopuszczalny - zapewniła "Super Express" pani Beata. Wygląda na to, że wyrok z 19 marca nie kończy tej sprawy.
Galeria ze zdjęciami: Wyrok w sprawie tragedii pod klubem w Lubaniu