Szokujące nagranie z Bystrzycy Kłodzkiej. Torturowali młodego mężczyznę

2026-04-15 12:00

W sieci pojawiło się wstrząsające nagranie z Bystrzycy Kłodzkiej, na którym grupa mężczyzn znęca się nad młodym człowiekiem. Sprawą zajęła się policja. W sieci pojawiają się głosy, że oprawcy mogą mieć związek z niedawną strzelaniną, w której zginął 26-latek. Do sprawy odniosła się policja.

W sieci zawrzało po publikacji drastycznego filmu, który na Facebooku jako pierwszy ujawnił Paweł Wyrzykowski. Na nagraniu, które opublikował również dziennikarz Marcin Torz widać przerażonego mężczyznę, na którego inna osoba oddaje mocz. Z tła dobiegają głosy pozostałych uczestników zajścia, którzy są wyraźnie rozbawieni cierpieniem chłopaka i nie szczędzą przy tym brutalnych słów.

"Łykaj ku..jeb..!Dawaj pysk! Pokaż, ku...tę mordę! Otwieraj pysk!"

- słychać na brutalnym nagraniu.

Na końcu filmu słychać głośny śmiech uczestników zdarzenia.

W mediach społecznościowych pojawiły się sugestie, że sprawcami mogą być chuligani, którzy od dawna mieli terroryzować okolicę. Według tych relacji, to właśnie ta grupa miała wziąć udział w osiedlowej awanturze 10 kwietnia, która zakończyła się tragiczną strzelaniną i śmiercią 26-letniego mężczyzny.

Policja reaguje na wstrząsające wideo

Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku opublikowała oświadczenie w sprawie nagrania. Funkcjonariusze zapewniają, że podjęli działania z urzędu, a wyjaśnienie okoliczności tego zdarzenia jest dla nich priorytetem.

- Policjanci z powiatu kłodzkiego, mając na uwadze materiał wideo, który pojawił się w sieci, niezwłocznie przystąpili do działania i sprawą zajęli się z urzędu

- przekazuje Komenda Powiatowa Policji w Kłodzku. 

Policja nie zdradza żadnych szczegółów w tej sprawie, nie potwierdza też, czy na nagraniu faktycznie są uczestnicy dramatycznego wydarzenia z 10 kwietnia. 

Policjanci odnieśli się także do sugestii o brakach kadrowych, zapewniając, że w powiecie nie brakuje funkcjonariuszy, a obsada komisariatu w Bystrzycy Kłodzkiej jest prawie pełna.

- Nie może być jednak mowy o skutecznych działaniach policji, jeśli nie opierają się one na współpracy ze społeczeństwem, a wszystko wskazuje na to, że wiele osób z różnych przyczyn nie zgłasza sytuacji niebezpiecznych

- dodają. 

Na koniec policja zaapelowała do mieszkańców:

"Apelujemy, aby nie pozostawać biernym, gdy jesteśmy świadkami jakiegokolwiek zagrożenia, i niezwłocznie przekazywać zgłoszenia służbom, tak abyśmy mogli wspólnie dbać o bezpieczeństwo."

Tragiczna strzelanina w Bystrzycy Kłodzkiej. Jak do niej doszło?

Przypomnijmy, że do wstrząsającej zbrodni doszło 10 kwietnia wieczorem. Według Prokuratury Okręgowej w Świdnicy, wszystko zaczęło się od kłótni między Borysem B., który spacerował z psem, a grupą trzech nietrzeźwych mężczyzn. Po scysji Borys B. wrócił do domu.

"Mężczyzna z psem wrócił on do domu, pozostawił zwierzę w domu a zabrał karabinek automatyczny Fedarm AR-15 kal. 5, 56 mm NATO" - przekazuje prokurator Mariusz Pindera.Z bronią wrócił na osiedle, gdzie znów spotkał tych samych mężczyzn. Wtedy doszło do drugiej, tragicznej w skutkach konfrontacji. Jak informuje prokuratura, Borys B. najpierw oddał strzał ostrzegawczy, a "następnie serię pocisków w kierunku pozostałych trzech trafiając jednego z nich kilkakrotnie". 26-latek zginął na miejscu.

Zabił w obronie koniecznej? Sprawca nie przyznaje się do winy

Borys B. po wszystkim sam zadzwonił na policję i został zatrzymany na miejscu zdarzenia. Mimo to, prokurator postawił mu zarzut zabójstwa. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

"Podejrzany nie przyznał się do zarzutu wyjaśniając, iż działał w obronie koniecznej" - informuje prokurator.Na wniosek prokuratury, Sąd Rejonowy w Kłodzku zdecydował o tymczasowym aresztowaniu Borysa B. na dwa miesiące.

Znajomi bronią Borysa B. "Użył broni, bo musiał!"

Tymczasem bliscy i znajomi aresztowanego mężczyzny twierdzą, że działał on w obronie koniecznej. W sieci ruszyła zbiórka pieniędzy na pomoc prawną dla niego. Założycielka zrzutki, znajoma Borysa B., w rozmowie z "Super Expressem" stwierdziła, że grupa, z którą się starł, od dawna terroryzowała osiedle.

- Nie znał tych mężczyzn, ale oni terroryzowali już innych na osiedlu - powiedziała wcześniej Marta Wiewióra.

Kobieta jest przekonana, że Borys B., który jest instruktorem strzelectwa i posiadał legalne pozwolenie na broń, nie chciał nikogo zabić.

- On na pewno nie wyszedł z domu z bronią z zamiarem zabicia kogokolwiek - przekonuje i dodaje: "Każdy, kto go zna, wie jedno - użył jej, bo musiał. Bo się bronił!".

Na koncie zbiórki jest już ponad 400 tysięcy złotych. 

Player otwiera się w nowej karcie przeglądarki