Spokojną Lutynią niedaleko Wrocławia na początku tygodnia wstrząsnęła niewyobrażalna tragedia rodzinna. Na jednej z posesji rozegrał się dramat, w wyniku którego zginęła 20-letnia kobieta, a jej matka w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Reporter "Super Expressu" udał się na miejsce, gdzie doszło do tych wstrząsających wydarzeń. Mieszkańcy są zszokowani i nie potrafią zrozumieć, jak mogło do tego dojść.
Sąsiedzi w szoku: "Chodzą co niedzielę do kościoła"
Informacja o tragedii rozeszła się po miejscowości błyskawicznie, budząc niedowierzanie. Rodzina, w której doszło do dramatu, była znana w lokalnej społeczności i uchodziła za spokojną i religijną. Jedna z mieszkanek w rozmowie z naszym reporterem nie kryła szoku.
- To naprawdę się stało u... ?! Przecież ja ich znam od lat. Oni do kościoła co niedzielę chodzą. Tam żadnego alkoholu, żadnych narkotyków. Normalna rodzina! Czytałam coś o tym w internecie, ale nigdy bym nie pomyślała, że to u nich się stało
- powiedziała.
Tragedia w Lutyni. Jak do tego doszło?
Wszystko wydarzyło się w poniedziałek, 6 lipca. Około godziny 14:40 służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie o pożarze budynku gospodarczego na jednej z posesji. Strażacy, którzy jako pierwsi pojawili się na miejscu, po ugaszeniu ognia dokonali makabrycznego odkrycia. Na terenie posesji znaleźli dwie ranne kobiety z licznymi ranami kłutymi i ciętymi. Mimo podjętej reanimacji, życia 20-latki nie udało się uratować. Jej matka z obrażeniami zagrażającymi życiu została przetransportowana do szpitala.
Brat usłyszał zarzuty. Prokuratura ujawnia szczegóły
Działania śledczych na miejscu zdarzenia szybko doprowadziły do zatrzymania 22-letniego mężczyzny, spokrewnionego z ofiarami. We wtorek Prokuratura Okręgowa we Wrocławiu przekazała oficjalne informacje w tej sprawie.
- Prokuratura Rejonowa w Środzie Śląskiej prowadzi śledztwo w sprawie rodzinnej tragedii jaka wydarzyła się w Lutyni w powiecie średzkim w dniu 06.07.2026 r., podczas której śmierć poniosła dwudziestoletnia mieszkanka Lutyni, a jej matka z ciężkimi, zagrażającymi życiu obrażeniami została przetransportowana do szpitala
- przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu, Jakub Dłubacz.
Już we wtorkowy poranek zatrzymany 22-latek usłyszał najcięższe zarzuty.
- Prokurator Prokuratury Rejonowej w Środzie Śląskiej w godzinach porannych 07.07.2026 r. przedstawił zatrzymanemu dwudziestodwulatkowi zarzut zabójstwa siostry oraz usiłowania zabójstwa i spowodowania ciężkich obrażeń matki
- poinformował prokurator Dłubacz.
Podejrzany przyznał się do winy. Motyw pozostaje tajemnicą
Jak informuje prokuratura, mężczyzna przyznał się do popełnienia zarzucanych mu czynów. Podczas przesłuchania nie wyjaśnił jednak, dlaczego dopuścił się tak straszliwej zbrodni.
- Przesłuchany w charakterze podejrzanego mężczyzna przyznał się do zarzuconych jemu czynów, w tym do zadania licznych ciosów nożem zarówno matce jak i siostrze, nie wyjaśniając jednak co było motywem takiego postępowania
- dodaje rzecznik prasowy.
Za popełnione czyny 22-latkowi grozi kara dożywotniego pozbawienia wolności.
Tymczasowy areszt i apel parafii
- Z informacji sprzed chwili. Sąd Rejonowy w Środzie Śląskiej uwzględnił wniosek prokuratora Prokuratury Rejonowej w Środzie Śląskiej o zastosowanie tymczasowego aresztowania na okres trzech miesięcy w sprawie dotyczącej zabójstwa w Lutyni
- przekazał w środę Radiu Eska Jakub Dłubacz.
W obliczu tragedii głos zabrała również lokalna parafia św. Józefa w Lutyni, która zaapelowała do mieszkańców o modlitwę i uszanowanie bólu rodziny.
- Módlmy się. Nie komentujmy. Zapewne wiecie o tragedii, która się wydarzyła w naszej miejscowości. Proszę, powstrzymajcie się od komentarzy oceniających. Nie dodawajmy w ten sposób cierpienia bliskim. Zachęcam do modlitwy za ofiary, ich rodzinę i sprawcę
- apelowała parafia na swoim profilu na Facebooku.
Polecany artykuł: