Koszmar w Głogowie: Umarło roczne dziecko. Gdy przestało oddychać, zabrakło karetki. Ratowali je strażacy

2021-11-24 12:00
SG_Koszmar w Głogowie Nie żyje maleńkie dziecko Brakowało karetek!
Autor: SE

W poniedziałek w jednym z mieszkań w Głogowie doszło do koszmaru. Matka zauważyła, że jej synek nie oddycha. Wezwała służby ratunkowe. Niestety, okazało się, że w powiecie nie ma wolnej karetki. Na miejsce skierowano więc w pierwszej kolejności… straż pożarną. Karetka dotarła kilka minut później. Dziecka nie udało się jednak uratować. Sprawę śmierci maleństwa bada teraz prokuratura.

W poniedziałek (22 listopada) ok. godz. 13 pogotowie ratunkowe otrzymało zgłoszenie, że w jednym z mieszkań w Głogowie przebywa roczne dziecko, które nie daje oznak życia. Niestety, okazało się, że w całym powiecie nie ma żadnej wolnej karetki. W tej sytuacji na miejsce skierowano dwa zastępy głogowskiej straży pożarnej. To właśnie strażacy jako pierwsi dotarli do mieszkania i rozpoczęli reanimację chłopczyka. Chwilę po nich na miejsce dojechali ratownicy medyczni, którzy wracali właśnie z wypadku z oddalonych o ok. 20 km Polkowic. Niestety, dziecka nie udało się uratować i lekarz stwierdził jego zgon.

Dochodzenie w sprawie śmierci chłopczyka wszczęła prokuratura. Lidia Tkaczyszyn, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Legnicy, potwierdziła, że w sprawie zatrzymano matkę dziecka i jej partnera. Oboje usłyszeli zarzuty narażenia dziecka na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i nieumyślne doprowadzenie do jego śmierci. Prokuratura skierowała do sądu wniosek o ich tymczasowe aresztowanie.

Jak udało nam się ustalić, ze wstępnych ustaleń wynika, że przyczyną śmierci chłopczyka była nieleczona choroba, w wyniku której rozwinęła się infekcja. Jak ustalili śledczy, mimo że dziecko było chore i gorączkowało, jego opiekunowie nie wezwali do niego lekarza. Ponadto wstępne oględziny wykazały, że chłopczyk był wychudzony i niedożywiony. Jak się okazuje, matka dziecka była ograniczona we władzy rodzicielskiej, a nadzór nad rodziną sprawował kurator.

Dlaczego do umierającego dziecka wysłano strażaków? Dlaczego tak długo trzeba było czekać na karetkę? Okazuje się, że teren całego miasta i powiatu obsługują zaledwie trzy zespoły ratowników. W sytuacji rosnącej z miesiąca na miesiąc liczby zgłoszeń, nierzadko zdarza się, że nie ma kogo wysłać do potrzebujących. Niestety, z takim przypadkiem mieliśmy do czynienia w poniedziałek. W sytuacji gdy wszystkie karetki obsługiwały akurat inne zdarzenia do umierającego chłopca zadysponowano najbliższy wolny zespół ratowników z Polkowic. Szymon Czyżewski, rzecznik Pogotowia Ratunkowego w Legnicy, w rozmowie z TVN24 wyjaśnił, że karetka dotarła do chłopca po kilkunastu minutach od zgłoszenia. Jak mówił, zgłoszenie w sprawie dziecka pogotowie odebrało o godzinie 13.03, a ratownicy dojechali na miejsce o 13.17. Jak informuje TVN24, zgłoszenie do dyżurnego głogowskiej straży zgłoszenie wpłynęło o godzinie 13.13.

- Musimy wziąć pod uwagę, że zespoły ratownictwa medycznego ciągle są w ruchu, ciągle jeżdżą i nie zawsze się zdarza, że zostaje zadysponowany ten zespół, który stacjonuje na miejscu - powiedział rzecznik w rozmowie z TVN24 i dodał, że z powodu szalejącej czwartej fali pandemii choroby COVID-19 liczba wyjazdów znacząco się zwiększyła.

ZOBACZ TEŻ: Martwy noworodek w łożeczku. Rodzice byli pijani jak bela! Prokuratura nie ma złudzeń

O problemach z dostępnością karetek w Głogowie donosił już kilkanaście dni temu portal glogow.naszemiasto.pl. Głogowscy ratownicy mieli narzekać na nadmiar pracy i problemy z obsługą wszystkich zgłoszeń. Jak podkreślali, wystarczy poważniejszy wypadek i nagłe zdarzania chorobowe w tym samym czasie, by zaczęły się problemy.

- Nie ma nas, bo zaczęły się covidy i zapie...my za POZ-y. Jeździmy do wszystkiego - mówił reporterowi jeden z ratowników. - I nie można nas cofnąć z zachorowania jeśli jesteśmy już na miejscu, dyspozytor może nas przekierować tylko w czasie drogi.

Wszystkie karetki, jakie ma do dyspozycji pogotowie ratunkowe w Legnicy są obecnie aktywne. Pytanie tylko, czy to nie za mało.

Sonda
Czy zdarzyło Ci się czekać długo na pogotowie ratunkowe?
Dozorca zasnął. Karetka utknęła pod bramą szpitala. "Panie, otwórz pan!"
Grupa ZPR Media sprzeciwia się głoszeniu opinii noszących znamiona mowy nienawiści przepełnionych pogardą czy agresją. Jeśli widzisz komentarz, który jest hejtem, powiadom nas o tym, klikając zgłoś. Więcej w REGULAMINIE